Tagi
RSS
środa, 16 października 2013
Ministerstwo Edukacji...
Mamy Ministerstwo Edukacji zajmujące się, TEORETYCZNIE, dbaniem o nauczanie dzieci. W praktyce okazuje się, że Ministerstwo razem z kuratorium oświaty dba o interesy wydawców i autorów podręczników mając w głębokim poważaniu uczniów i rodziców.Widać to przy zatwierdzaniu podręczników.
Dawno, dawno temu program nauczania nie zmieniał się co roku. Podręczniki kupowało się używane od uczniów starszych klas. Lub nowe jak udało się załapać. Obecnie co roku trzeba kupować nowe książki ze względu na zmiany programowe. Co jest IDIOTYZMEM zmuszającym rodziców do wydawania gigantycznych pieniędzy co roku. A w nowym podręczniku może być tylko zamieniona kolejność niektórych rozdziałów. I już mamy nowy podręcznik, który muszą kupić rodzice zasilając kieszeń wydawców (i zapewne autorów). Gdzie tu jest Ministerstwo dbające o uczniów? Może od razu powiedzieć, że uczniów mają gdzieś i zależy im na łapówkach od wydawców i autorów książek.
Podobnie ma się sprawa z RODZAJEM podręczników. Dawniej podręcznik to był podręcznik. Obecnie jest to połączenie z zeszytem ćwiczeń (oprócz kupowanych osobno ćwiczeniówek...), w którym uczniowie wypełniają i rozwiązują zadania. Innymi słowy nawet bez zmiany programu nauczania książka idzie na śmietnik bo jest zapisana i nieprzydatna dla uczniów młodszych klas. Znowu trzeba kupić nowy podręcznik... I znowu Ministerstwo zapewnia stały dopływ gotówki wydawcom (i autorom) kosztem rodziców. APELUJĘ do Ministerstwa aby przywrócić dawną tradycję, gdzie podręcznik to podręcznik a do ćwiczeń i zadań jest osobny zeszyt! Aby można było kupować używane książki od starszych roczników. Aby Ministerstwo zajmowało się tym czym powinno a nie napychaniem kieszeni wydawców. Może należałoby je zlikwidować w takim razie? Ewidentnie działa na szkodę obywateli.